piątek, 22 sierpnia 2014

One shot-Pamiętniki wampirów część 1

*Wydarzenia opisane w ,,one shot'' mają miejsce w alternatywnej rzeczywistości, powiązane są jednak z sezonem 3 i 4 (nie wszystkie wydarzenia się pokrywają co oznacza inne zakończenie).*
        
Weszła do ,,Mistic grill'' i rozejrzała się wokół. Prócz niej w restauracji znajdowało się niewiele osób, cóż się dziwić w końcu nie było jeszcze ósmej. Szybkim krokiem podeszła do baru za którym stał młody chłopak. Ubrany był w niebieską flanelową koszulę i ciemne dżinsy. Brązowe, krótkie włosy utrzymane były w nieładzie a niebieskie oczy kursowały od dziewczyny do pozostałych gości. Bał się, że pomimo małego ruchu dojdzie do kolejnej awantury między Steve'm a Zack'iem.
-Cześć.-odezwał się wycierając kufel szmatką, którą przewieszoną miał przez ramię.-Szukasz kogoś?-dodał widząc że wzrok dziewczyny błądzi między klientami nie zatrzymując się dłużej na żadnym z nich.
-Wiesz może, gdzie w okolicy są jakieś hotele?-spytała patrząc na swojego rozmówcę
-Pokłóciłaś się z Rick'iem?-rzekł uważnie przyglądając się Elenie. Wyglądała dość niecodziennie: swoje długie, ciemne włosy zakręciła, ubrana była w białą, zwiewną sukienkę w czarne groszki a na szyi zamiast łańcuszka od Stefana wisiał duży, srebrny naszyjnik w kształcie serca.
-Nie.-odpowiedziała lakonicznie-Zrobisz mi drinka?-spytała robiąc słodkie oczka
-Jasne.-rzekł nalewając złotego płynu i podając go dziewczynie-Zaraz wróce. Muszę iść do toalety.-dodał opuszczając barek.
Wszedł do wyżej wymienionego pomieszczenia i upewnił się, że jest sam. Następnie puścił wodę w kranie i zadzwonił na numer domowy Salvatore'ów. Po dwóch sygnałach połączenie zostało odebrane.
-Halllllo?-usłyszał w słuchawce głos starszego z braci.
-Cześć Damon, mam do was sprawę.-rzekł bardzo oficjalnie
-Powiedziałbym, że miło Cię słyszeć ale skłamałbym a Elena próbująca mnie nawrócić byłaby niepocieszona.-odpowiedział z ironią wampir.
-Właśnie chodzi o Elenę. Siedzi w grillu i próbuje się upić.-powiedział Matt i nie czekając na odpowiedź dodał-Przyjedź.
Następnie rozłączył się i wyszedł z toalety.
Podchodząc do baru zauważył, że brunetka dorwała się do butelki z alkoholem i teraz sama robi sobie drinki. Próbował zabrać jej naczynie, lecz ta zeskoczyła z krzesła i wyciągając z kieszeni pieniądze powiedziała:
-Reszty nie trzeba.
Następnie wyszła z restauracji i na kogoś wpadła.
-Jak chodzisz ty...-zaczeła patrząc to na sprawcę wypadku to na rozlany trunek.
-Elena?-spytał Damon patrząc ze zdziwieniem na alkohol w dłoni nastolatki.
-Nie.-odpowiedziała lakonicznie
-Katrine?-spytał ponownie
-Nie.-znów padła odpowiedź-Jestem Mary.-dodała dziewczyna uśmiechając się delikatnie
-Damon.-odpowiedział wampir próbując ukryć zdziwienie-A teraz wsiadaj.-dodał otwierając drzwi samochodu, którym przyjechał
-Może się ze mną napijesz zamiast próbować wywieść mnie gdzieś?-spytała wampirzyca kierując się w stronę ,,grilla''. Chcąc nie chcąc starszy z braci Salvatore ruszył za nią.
 -Więc masz młodszego brata, który nazywa się Rozpruwaczem i jest sługusem Klaus'a a do tego obaj szalejecie za czwartym sobowtórem Amary.-powiedziała Mary po ośmiu a może dziewięciu szklankach Whiskey z lodem.
-A ty jesteś jej pierwszym sobowtórem urodzonym w V wieku i przemienionym w wampira przez czarownicę co czyni Cię lepszą od pierwotnych? Do tego masz zamiar iść do liceum do klasy Eleny i udawać jej martwą siostrę bliźniaczkę, której de facto nigdy nie było. -odparł Damon, który był chyba jeszcze bardziej pijany niż jego nowa znajoma.
-Wiesz co Damon? Jesteś porządnym człowiekiem, ups wampirem.-rzekła panna Pierce coraz bardziej zamroczona
-Chodźmy do mnie, bo inaczej zaraz padniesz i z najstarszej wampirzycy zostanie tylko trochę ciałka i to jakiego ciałka.-rozmarzył się szatyn wstając i podając dłoń brunetce. Ta złapała go trochę niepewnie i ruszyła w kierunku wyjścia z baru.
-Widzę że już pocieszyłeś się po nieudanej akcji z Eleną.-rzekł Stefano wchodząc do pokoju starszego brata i widząc jego i brunetkę razem w łóżku w samej bieliźnie.-Kathrine okazała się łatwiejsza co?-dodał ironicznie
-Nie jestem Kathrine a do tego wcale nie jestem łatwa. Rozpruwacz jak mniemam.-powiedziała wampirzyca wyskakując z posłania i przyciskając młodszego Salvator'a do ściany za szyję.-Mam na imię Mary i jeśli jeszcze raz mnie obrazisz to nie ręcze za siebie i za Twoje zdrowie. -Dodała łapiąc czyste ubrania z torby i wchodząc do łazienki. 
-Więc zaraz przyjdzie tutaj Elena i będe mogła ją poznać.-powiedziała po raz kolejny Panna Pierce-Boję się. Jeszcze nigdy nie spotkałam swojego sobowtóra twarzą w twarz.-dodała dużo ciszej. W tym momencie drzwi się otworzyły i do pomieszczenia weszły dwie kobiety. Kathrine i Elena.

-Może pójdziesz dzisiaj ze mną do szkoły na Maturalną Noc Żartów? Skoro masz udawać moją siostrę powinnaś wczuć się w towarzystwo. A i ja będę się lepiej czuć z doświadczonym wampirem u boku.-zaproponowała Elena gdy wieczorem zbierała się do wyjścia
-Z przyjemnością, jeżeli przedstawisz mi kogoś z rodu Bennett.-odpowiedziała Mary zakładając skórzaną kurtkę.-A i ja kieruję.-dodała otwierając drzwi.

Czekał na nią w sali gimnastycznej. Miał już wszystko z wyjątkiem sobowtóra. Wilkołaka, wiedźmę,blondynę, jej chłopaka  i Stefana.
W pewnej chwili drzwi otworzyły się i ujrzał dwie identyczne na pozór dziewczyny. Różnicę stanowił tylko sposób bycia. Pierwsza patrzyła prosto przed siebie z wysoko uniesioną głową i pewnością siebie emanującą na kilometr. Druga szła ostrożnie rozglądając się na wszystkie strony i gdy jej wzrok napotkał na swojej drodze Klausa zatrzymała się w pół kroku.
-Mary stój.-szepneła ciągnąc za rękę przodkinie. Ta w odpowiedzi uniosła wysoko brew i odwróciła się w kierunku ,,siostry bliźniaczki".
-O co chodzi?-spytała lekko zdenerwowana
-To Klaus.-odpowiedziała z narastającą w głosie paniką
-Aaa ten którego każdy ma się bać?-zadała kolejne pytanie wampirzyca, już po chwili otrzymała odpowiedź w postaci skinięcia głową.-Nie wydaje się taki straszny.-dodała już ciszej, jakby do siebie.
-Wybaczą panie że przerwę ale nie mamy czasu na takie sprawy.-rzekł wyżej wspomniany w ułamku sekundy podchodząc do sobowtórów.-Jestem ,,straszny" Klaus.-powiedział łapiąc starszą za ręke i całując jej wierzch
-Mary.-odpowiedziała dziewczyna z uśmiechem
-A teraz przejdźmy do sedna sprawy.-Pierwotny zwrócił się do wszystkich.-Zawsze kiedy próbuję zrobić z wilkołaka mieszańca umiera podczas przemiany, paskudny widok.-Po tych słowach nadgryzł sobie nadgarstek i wepchnął go do ust Tyler'a który nie wiadomo kiedy znalazł się u jego boku. Po chwili skręcił wilkołakowi kark i powiedział-Wiedźmo ponieważ to ty namieszałaś podczas rytuału to ty masz znaleźć sposób by uratować mieszańce, dla dobra Tylera się pośpiesz. Teraz łap za księgi czarów i znikaj.
Bonnie i Matt zniknęli za drzwiami a Caroline zajęła się Tyler'em.
-Nastawię zegar. Jeśli za 20 minut Bonnie nie znajdzie rozwiązania Stefan zacznie się karmić. Krwią Eleny.-odezwał się znów Klaus hipnotyzując Salvatora-A teraz możecie usiąść.-dodał patrząc na sobowtóry
-Mam pytanie.-powiedziała Mary wstając i w wampirzym tępie podchodząc do pierwotnego.-Ta sztuczka z hipnozą działa na wampiry?-spytała unosząc jedną brew
-Jeśli jesteś pierwotnym to tak.-odpowiedział nieco zdziwiony jej odwagą
-Mogę?-rzekła patrząc na Klausa z lekkim wahaniem
-Proszę.-padła odpowiedź
-Idź do Eleny i zmień ją w wampira, teraz.-powiedziała Mary patrząc głęboko w oczy Stefana. Wyobraziła sobie przy tym hipnozę na człowieku. Po chwili młodszy brat Damon'a szedł powoli w kierunku panny Gilbert. Jednak w połowie drogi zatrzymał się i powiedział:
-Hipnoza przestała działać. Nie przemienie jej.
Zrezygnowana Mary popatrzyła na Klausa, który przyglądał się Stefanowi w milczeniu.
-Znasz jeszcze jakieś inne sztuczki pierwotnych?-spytała nie odrywając od niego wzroku. W odpowiedzi chłopak podszedł do niej i złapał za ręke.
Zobaczyła wioskę pełną wilkołaków. Poznała je po błyszczących srebrem oczach. Dzieci bawiły się w berka a dorośli jedli pieczonego dzika. Nagle obraz zamazał się i urwał. Wampirzyca otworzyła oczy i rozejrzała się wokół. Znów była w sali gimnastycznej.
-Jeśli trochę poćwiczysz to też tak będziesz mogła.-dotarł do niej głos pierwotnego. W odpowiedzi pokiwała głową i wróciła do Eleny.

-Czemu kazałaś mnie przemienić?-spytała córka Izabell szeptem gdy zegar ogłosił, że minęła już połowa czasu na znalezienie odpowiedzi na pytanie dręczące hybrydę.
-Nie sądziłam, że hipnoza zadziała więc powiedziałam pierwszą lepszą rzecz.-odpowiedziała Mary ponownie wstając. Zeszła z trybunów i skierowała się w stronę wyjścia z sali.
-A ty do kąd?-spytał Klaus pojawiając się przed sobowtórem z założonymi rękami na piersi
-Tam gdzie nie wieje tak nudą.-odpowiedziała przybierając taką samą pozę jak jej rozmówca
-Wracaj na trybuny.-rzekł pół wampir lekko zdenerwowany
-Nie.-padła krótka odpowiedź
-Wracaj na trybuny albo zabiję czarownicę.-zagroził zbliżając się do dziewczyny-Jeśli nie chcesz żeby zginęła lepiej się mnie słuchaj.
-Skąd wiesz, że jest mi potrzebna?-spytała wampirzyca unosząc lekko brwi
-Na przyszłość nie upijaj się tak z Salvatorem. Gadasz wtedy różne rzeczy o przysiędze także.-rzekł Niklaus już nieco spokojniej.

-Czas się skończył. Stefanie zabij Elenę.-powiedział pierwotny patrząc znacząco na Mary. Wiedziała, że nie może pomóc pannie Gilbert choćby tego naprawdę pragnęła.
-Nie.-odpowiedział wampir a jego twarz z upiorniała.
-Miłość silniejsza od hipnozy. Ciekawe.-rzekł Mikaelson-Ucisz to.-dodał przyciskając brata Damon'a do ściany-Ucisz uczucie do Eleny.-powtórzył
-Co zrobiłeś?-spytała Gilbertówna zwracając na siebie uwagę wszystkich
-Naprawiłem go.-odpowiedział pierwotny
-Mam rozwiązania.-zawołała Bonnie wbiegając na salę.-Krew sobowtóra.-oświadczyła  patrząc z wyczekiwaniem na Klausa
-Eleno.-Mikaelson zwrócił się do dziewczyny. Ta podeszła i podała mu swoją dłoń, którą wampir nadgryzł a krew wlał do prubówki.
-Stefanie pilnuj ich a ty wiedźmo chodź ze mną do Tylera.

-Mary możesz coś zrobić?
-Przepraszam, ale póki On ma Bennett muszę go słuchać.

-Jesteś wolna.-powiedział Niklaus, gdy zostali sami w sali gimnastycznej. Wszyscy zakładnicy zdążyli się już ewakuować się na odległości przynajmiej mili. Wszyscy z wyjątkiem Mary. Dziewczyna nie czuła palącej potrzeby uciekania przed pierwotnym, przecież była od niego starsza i szybsza.
-Wiem. Zawsze byłam.-odpowiedziała wstając i ludzkim tępem kierując się w stronę wyjścia. Usłyszała że chłopak idzie za nią więc zwolniła równając z nim krok.
-Nie mniej nadziei, że zacznę się Ciebie bać.-dodała uświadamiając sobie, że nie ma dokąd pójść
-Mam raczej nadzieję, że NIE będziesz się mnie bać. Wzbudzanie strachu we wszystkich istotach które spotkam może być po pewnym czasie nudne.-odpowiedział Pierwszy przebierając zamyśloną minę
-Dobranoc Nik.-rzekła dziewczyna odwracając się w stronę blondyna i uśmiechając delikatnie. W następnej chwili już jej nie było.
-Dobranoc Mary.-odpowiedział Niklaus w przestrzeń

-Z kim idziesz na bal?-spytała Elena gdy razem przemierzały ulice Mistic Falls
-Może to dziwnie zabrzmi ale z nikim.-odpowiedziała Mary przyglądając się wystawie z sukniami balowymi-To mój pierwszy bal od 30 lat.-dodała wchodząc do sklepu

Ubrana była w piękną suknię z czerwonym gorsetem i białym spodem okalanym małymi różyczkami. Włosy ułożyła w drobne fale spływające na ramiona. Oczy podkreśliła kredką a usta czerwoną szminką. Wyglądała pięknie. Kobieco acz niewinnie.

-Jak to sala zalana?-spytała Caroline po raz piąty-Nie będzie balu?-dodała z miną rozpieszczonego dziecka któremu odmówiono zabawki
-Przenosimy imprezę do mnie.-zaproponował Tyler uśmiechając się do swojej dziewczyny

-Wygląda podejrzanie.-szepnęła Mary do Kathrine, która podszywała się pod Elenę-To nie są zwykli ludzie ani wampiry raczej...
-Mieszańce takie jak ja.-usłyszała odpowiedź za plecami. Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z Niklausem
-To ty ich tutaj przyprowadziłeś prawda?-rzekła unosząc jedną brew
-Tak, ale oprócz mieszańców wyczuwam jeszcze jedną rzecz. Spisek. Co planujecie?-spytał Hybryda nie spuszczając wzroku z rozmówczyni
-Nie próbuj hipnozy, bo mam to.-odpowiedziała machając mu przed nosem branzoletką z werbeną.- Zmusili mnie abym to wzięła ze sobą.-dodała krzywiąc się nieznacznie
-Porozmawiajmy.-zaproponował Klaus kierując się w stronę domu. Jednak Mary przybrała sobie za cel pobliską ławkę i to na niej usiadła
-Nie mam zaproszenia.-wyjaśniła nie patrząc na blondyna

-Zabiję każdego kto będzie spiskować przeciwko mnie.-oznajmił siadając obok dziewczyny. Ta pokiwała tylko głową i powiedziała:
-I tak Ci nic nie powiem, bo niczego nie wiem. Myślisz, że ufają mi na tyle by podzielić się ze mną swoim niecnym planem, który i tak spali na panewce? Mogę Ci tylko obiecać, że nie mam w planach na razie nikogo zabić.
-Nie chcesz zabić pierwotnej hybrydy, która pozabijała tylu ludzi?-spytał ze zdziwieniem, które szybko zamaskował.
-Każdy z nas zabijał.-odpowiedziała nie patrząc na rozmówcę

Nie chciał tego, ale nie mógł ryzykować. Błyskawicznie wyciągnął z kieszeni strzykawkę pełną werbeny i spróbował wbić w nagie ramię wampirzycy. Ta okazała się jednak szybsza, złapała go za nadgarstek i wyrwała mu narzędzie wrzucając je do wody.

Odwróciła się twarzą do Klausa i nim zareagowała poczuła jego miękkie usta na swoich. Przymknęła powieki co okazało się błędem bo po chwili w jej sercu tkwił już magiczny sztylet. Wytrzeszczyła oczy a jej serce zwolniło. Mimo wszystko była starsza od pierwotnych i jej ciało reagowało inaczej na proch z białego dębu.

Wziął ją na ręce i zaniósł do swojego samochodu. Mimo wszystkich złych rzeczy jakie zrobił tego żałował najbardziej. Położył Mary na tylnim siedzeniu i ruszył w kierunku willi przygotując się na spotkanie z ojcem...

C.D. Nastąpi

1 komentarz:

  1. Koffam koffam Pamiętniki Wampirów są u mnie na 2 miejscy bo na pierwszym jest oczywiście DA <3

    OdpowiedzUsuń