sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 2-Lodowe serce

Wysoka piękność szła pewnym siebie krokiem. Ubrana była w wystawną, czarną suknię, która ciągła się za właścicielką niczym wąż. Atramentowe włosy powiewały na wietrze nadajnąc kobiecie nieco mroczny charakter. Niewątpliwie przyciągała uwagę wielu mężczyzn, jednak żadnego nie zaszczyciła nawet krótkim spojrzeniem czarnych oczu. Nie chodziło tu o to, że szatynka jest mężatką. W każdej chwili mogłaby zdradzić Rudolf'a bez chodźby mrugnięcia pełnym szaleństwa i pasji okiem. Nie robiła tego jednak trwając w przekonaniu, że żaden przedstawiciel płci przeciwnej nie zasługuje by odkryć jej kobiece wdzięki.
Staneła przed wielkimi, drewnianymi drzwiami i bez pukania otworzyła je. W chwili gdy przekroczyła próg Malfoy Manor zmaterializowała się przed nią skrzatka. Ukłoniła się dotykając nosem idealnie wypolerowanej posadzki i przemówiła nieco skrzeczącym głosem:
-Państwo już czekają na Madame w salonie.
Kobieta nic nie odpowiedziała, tylko ruszyła za służącą do pokoju dziennego. Na szarych, skórzanych fotelach siedzieli Lucjusz i Narcyza. Mężczyzna przywitał się z nowo przybyłą skinięciem głowy, zaś jego małżonka pozwoliła sobie na bardziej wylewne powitanie. Z gracją wstała z miejsca i przytuliła przyjaciółkę szepcząc ,,Musimy porozmawiać." i trochę głośniej dodając ,,Miło Cię widzieć." Po tych słowach obie panie zajeły meble naprzeciw siebie. Przez dłuższą chwilę nikt się nie odzywał. W końcu Pani Malfoy przerwała zaległą w pomieszczeniu ciszę.
-Bellatrix jaki jest powód Twojej wizyty?-zadała nurtujące ją od otrzymania listu pytanie.
-A czy nie mogę odwiedzić was bez powodu? Zawsze muszę mieć do was sprawę?-prychneła Bella
-Tak.
-Nie.-Odpowiedziało małżeństwo w tym samym momencie.
-Naprawdę wielkie dzięki Lucjuszu.-zwróciła się do mężczyzny, bo to on udzielił twierdzącej odpowiedzi-Koniec żartów, lepiej przejdźmy do konkretów. Jest może Dracon w domu?-powiedziała tym razem urzędowym głosem
Narcyza przełknęła rosnącą gulę w gardle i udzieliła przeczącej odpowiedzi siląc się na spokojny ton.
-To dobrze. Czy was syn wybrał już narzeczoną?-spytała Bella modląc się [?] w duchu, by jej przypuszczenia się nie sprawdziły.
-Nie, ale ma jeszcze dużo czasu do świąt.-znów odpowiedziała Narcyza.
-Dlaczego pytasz Bellatrix?-wtrącił się tym razem ojciec Dracon'a.
-Bo mam dla was idealną kandydatkę-rzekła Madame uśmiechając się szeroko. Wiedziała, że wygrała już tą bitwę.
-Kogo?-odpowiedziało zgodnie małżeństwo.
-Camile Black.-padła odpowiedź
-Jak to Black? Przecież ten ród już wyginął nie licząc...-odezwał się Lucjusz jednak przerwał uświadamiając sobie o kogo chodzi.
-Syriusza mojego pożal się Merlinie kuzyna. Tak Camile to jego córka.-potwierdziła Bella uśmiechając się jeszcze szerzej.
-Nie zgadzam się. Skoro to jego córka to musi być w Gryffindor'rze i przyjaźnić się z Potter'em.-ryknął pan domu gwałtownie wstając
-Spokojnie Lucjuszu Camile o niczym nie wie. Wychowała się we Francji i nie zna swoich koligacji rodzinnych. Wie tylko, że jej matka nazywała się Charlotte a ojciec Syriusz. I tyle.-wytłumaczyła z niespotykaną u niej cierpliwością szatynka.
-Dobrze przyprowadź ją pod koniec wakacji do nas. Wtedy wraz z Dracon'em podejmiemy decyzję.-powiedział już dużo spokojniej blondyn
No tych słowach Bellatrix wstała i ruszyła w kierunku drzwi. Zaraz za nią podążyła Narcyza. Obie kobiety zatrzymały się tuż przed progiem i popatrzyły na siebie.
-Wiesz, że teraz wszystko wyjdzie na jaw?-spytała Pani Malfoy. Madame w odpowiedzi skineła głową. Już po chwili kobiety splotły swe ramiona w przyjacielskim uścisku. Bella wyszeptała tylko:
-Ma jej oczy.-po czym przekroczyła próg i z cichym trzaskiem aportowała się do Francji.

1 komentarz: